O ciągu Fibonacciego, złotej proporcji i co to ma wspólnego z tarotem

01-Major-Magician

Matematyka i mistyka to wbrew pozorom siostry. Jedna chłodna i logiczna, druga rozmarzona z głową w obłokach. Ale łączy je jedno: nie mogą istnieć bez siebie. Do takich wniosków naprowadziła mnie postać Leonardo Fibonacciego, matematyka z Pizy.


Leonardo Fibonacci i naturalne piękno

Leonardo Fibonacci do historii przeszedł jako twórca tzw. ciągu Fibonacciego i liczby φ. Oba pojęcia są ze sobą powiązane. Ciąg Fibonacciego rozwija się według zasady: dodajemy pierwszą do siebie samej, sumą jest druga. Kolejnym krokiem jest dodanie drugiej do trzeciej, która to suma daje czwartą, i tak w nieskończoność. Najprostszy przykład takiego ciągu to: 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21… Jeśli podzielimy dowolną liczbę ciągu przez liczbę ją poprzedzającą otrzymamy iloraz bliski wartości 1,618 czyli liczbę φ (czyt. fi).

Ciąg Fibonacciego możemy przedstawić też geometrycznie, jako prostokąt złożony z kwadratów i narysować na nim spiralę.

Złota proporcja według ciągu Fibonacciego: figura geometryczna złożona z kwadratów, których boki to wartości kolejnych liczb z ciągu. Spiralę Fibonacciego opisujemy na niej w ten sposób, że każdy łuk ma promień o tej samej wartości co kwadrat w który jest wpisany


Liczbę φ nazywamy złotym porządkiem i znajdujemy ten porządek w naturze oraz jest często wykorzystywany w architekturze i sztuce. Okazuje się, że proporcja ta cieszy oko, a umysł przyjmuje ją jako coś naturalnego i harmonijnego. Minimalna stosowana we współczesnym budownictwie wysokość mieszkania zawiera liczbę φ i jest to stosunek odległości między podłogą a sufitem do wysokości framugi drzwi – w niższych pomieszczeniach mamy poczucie klaustrofobii. Fronton świątyni Ateny na greckim Akropolu zawiera się w prostokącie, którego stosunek boków to także magiczna liczba odkryta przez włoskiego matematyka. Liczbę φ stosujemy też przy wyliczaniu głębokości i wysokości stopni schodów, by wygodnie się po nich chodziło. Spirala opisana tym ciągiem to wzór przyrastania muszli u morskich mięczaków lub budowa kwiatów kalafiora. Liczba φ to również stosunek ilości konarów do ilości liści na drzewie, pojawia się też po zliczeniu owadów obu płci w rojach, oraz w sposobie przyrastania szyszek wielu gatunków drzew a także tarczy słonecznika.

Liczbę φ znajdujemy w pentagramie. Gdyby spojrzeć na ten symbol jak na zbiór odcinków i podzielić dowolny odcinek przez bezpośrednio krótszy, wynik okaże się liczbą φ.

Pentagram, jeden z najstarszych symboli religijnych, którego rysunki datowano na okres neolitu jest figurą geometryczną w kształcie gwiazdy o pięciu wierzchołkach. Działania matematyczne dokonane na odcinkach tworzących figurę pokazują, że i w niej kryje się złota proporcja

Pentagram jako symbol pierwotnej kobiecości

Pentagram to starodawny symbol kojarzony z bóstwami żeńskimi, kryjący w sobie kult pradawnej bogini. Dziś – mimo złych konotacji z satanistami – możemy go kontemplować gdy poszukujemy harmonii w naszym wnętrzu, bo harmonia to element żeński.

Przez wieki był poświęcany kultom bogiń: Afrodycie, Wenus, Isztar czy Astar. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa był kojarzony z kultem maryjnym. Dan Brown w swoim bestsellerze Kod Leonarda da Vinci skojarzył pentagram z kultem Marii Magdaleny, która – według pisarza – miała być żoną Jezusa. Wszystkim wielbicielom twórczości Dana Browna muszę zdradzić, że jego teza nie jest w żaden sposób nowatorska, bo pierwsze dywagacje na ten temat pojawiły się w Izraelu w latach 80 po odkryciu zagadkowego grobowca. Nie zmienia to jednak faktu, że i ten pisarz nie oparł się odniesieniu pentagramu do kultu o charakterze kobiecym.

Nie wiemy co przyświecało Wielkiej Inkwizycji, która wykorzystała ten symbol przeciwko zakonowi Templariuszy i skojarzyła go z rzekomymi diabelskimi praktykami zakonników. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze i władzę. Nie mamy wątpliwości, że zawieszenie działalności zakonu miało miejsce na wniosek króla Francji – Filipa Pięknego, zaś papież Klemens V był marionetką w jego rękach. Ówczesny francuski monarcha chciał dobrać się do rzekomych bogactw Templariuszy, ponieważ zakon prowadził szeroką działalność finansową, bez której współczesne korporacje finansowe pewnie dziś miały inny kształt.

Może z tego powodu Edward White umieścił pentagram na dworze Denarów w swojej talii – rzekome skarby Templariuszy nie zostały odnalezione i poszukiwacze przygód do dziś wierzą że kiedyś ktoś trafi na ich ślad. Zatem pentagram został w tej historii pieczęcią tajemnicy do bogactwa i niewykluczone, że twórca najpopularniejszej talii mógł ten motyw wykorzystać.

Skoro pentagram jest symbolem harmonii i równowagi, to fakt że znajduje się na kartach z dworu Denarów może stanowić przesłanie dla tarocistów i ich klientów, że duch i materia powinny istnieć w równowadze. Mówi nam to, że pogoń za pieniędzmi nie może przesłonić pozostałych sfer życia reprezentowanych przez inne dwory: czyny (Buławy), intelekt (Miecze), duchowość (Puchary).

Idąc tym tropem możemy przyjąć założenie, że dobra materialne też zawierają w sobie element boski, zaś naszą powinnością jest zachowanie harmonii w ich zdobywaniu.

Ułóżmy zatem ciąg Fibonacciego z tego koloru, by znaleźć harmonię w zdobywaniu dóbr, lub nie zgubić jej w pogoni za pieniądzem. Połóżmy przed sobą kolejne karty z początku ciągu: Asa (1), Dwójkę (2), Trójkę (3), Piątkę (5), Ósemkę (8) i Królową (13).

Kontemplując przesłanie tej sekwencji widzimy, że zachowanie harmonii między duchem a materią zaczynamy od boskiego podarunku reprezentowanego przez Asa. Kontynuujemy ją poprzez: umiejętność jego zainwestowania (Dwójka), zdobywanie nowych doświadczeń i poddawanie się ocenie (Trójka), pogodzenie się z możliwością straty (Piątka), wytężoną pracę (Ósemka), a kończymy na umiejętności korzystania z dóbr oraz hojności wobec siebie i bliskich (Królowa).

Boskiego porządku możemy używać w dowolnym dworze lub medytować go w Arkanach Wielkich. Gdy przypiszemy kartom wartości liczbowe zgodne z ich numeracją i ułożymy kolejno obok siebie, otrzymujemy następującą sekwencję: I Mag, II Kapłanka, III Cesarzowa, V Papież, VIII Moc w talii Ridera-Waite’a lub Sprawiedliwość w tradycyjnym porządku kart, XIII Śmierć, XXI Świat.

Zauważmy, że w tej sekwencji mamy przewagę kart żeńskich, mimo że zaczynamy od męskiej. Można więc postawić tezę, że harmonijna droga rozwoju mężczyzny wiedzie przez rozwijanie w sobie pierwiastków żeńskich. A może po prostu natchnieni twórcy talii, żyjący już w czasach kultu męskości, wskazali nam drogę do doskonałości i przypomnieli o tym, jak wartościowy jest pierwiastek żeński?

Rozkład „Piramida Fibonacciego”

Nie wiemy, kto tak naprawdę wymyślił talię i porządek Arkanów Wielkich, ale układając je w ciąg Fibonacciego, o którym piszę wcześniej, możemy znaleźć wskazówkę, że autorzy tarota nie czcili Boga jako bytu męskiego, lecz szukali harmonii, która zawiera w sobie rozwój elementów zarówno męskich jak i żeńskich. Żyli w czasach społeczeństw patriarchalnych, w których pierwiastek kobiecy został zepchnięty na margines. Być może boska proporcja w tarocie jest echem kultu wszystkich żeńskich bóstw, które były dawczyniami życia i opiekunkami istot żyjących na Ziemi.

Dziś kulty kobiece są mało popularne, jednak wierzymy, że jako doskonałe dzieło Boga nosimy w sobie boski pierwiastek zarówno męski jak i żeński. Możemy więc odwołać się do naszej wewnętrznej Wielkiej Bogini, dawczyni życia i poprosić ją o radę.

Jest ona pramatką wszystkich żyjących istot, powinna zatem przyjąć nasze prośby z macierzyńską cierpliwością, aby decyzja, którą musimy podjąć, była najlepsza dla nas i nie krzywdziła innych. Dlatego na takie sytuacje proponuję rozkład medytacyjny „Piramida Fibonacciego”, który opracowałam rozmyślając o średniowiecznym matematyku i jego dziele.

Piramida Fibonacciego” służy do medytacji w sytuacjach, gdy czujemy, że w naszym życiu nie ma harmonii między animą a animusem. Możemy go używać gdy trapi nas samotność, partner porzucił, albo zastanawiamy się, czy mężczyzna który właśnie się oświadczył jest odpowiednim kandydatem na męża i ojca. To także dobry sposób na przemedytowanie własnego postępowania, gdy z powodu przekwitania hormony zaczynają szaleć i czujemy, że bliskim trudno z nami wytrzymać. Możemy go używać również w sytuacjach gdy zastanawiamy się nad poczęciem dziecka, ale nie jesteśmy pewni czy to dobra decyzja. Zastosujemy go w każdej sprawie dotyczącej naszej kobiecości.

Rozkład jest trudny, bo losujemy do niego aż 13 kart. Nie polecam go początkującym, ani do testowania na znajomych. Spotkanie z wewnętrzną boginią jest bardzo osobiste, dlatego nie zmuszajmy nikogo, by się otwierał w naszej obecności. Jeśli chcemy dotrzeć do świątyni, zróbmy to sami. By skorzystać z mądrości, musimy się wyciszyć, zapalić białą świecę i duchowo przygotować na wędrówkę do bram jej królestwa. Wydawać by się mogło, że rozkład jest tylko dla kobiet, bo zwracamy się do naszej animy. Jednak doskonałość jest połączeniem obu pierwiastków, dlatego mężczyźni też mogą coś dla siebie znaleźć w tej medytacji z kartami.

Do rozkładu potrzebujemy całej talii kart, Oparłam go o sześć pierwszych kroków ciągu Fibonacciego, poczynając od 1. W trakcie medytacji będziemy odkrywać misteria następujących liczb: 1, 2, 3, 5, 8 13. Wzięłam pod uwagę tylko sześć kroków, bo Arkan szósty w tarocie to Kochankowie, symbol mądrej decyzji, i tej karty właśnie będziemy w rozkładzie wypatrywać.

Skoro pierwsza karta symbolizuje odwieczną mądrość bogini i jej wolę, nie wolno nam odkrywać kart w kolejności, w jakiej je układaliśmy. Nie można szukać bogini bez wędrówki naznaczonej próbami. Ona pokaże, czy jesteśmy godni tego spotkania. Zacznijmy zatem od analizy naszej ziemskiej egzystencji i pragnień, by zrozumieć, czy już możemy skorzystać z jej pomocy. Dlatego karty odkrywamy następująco: najpierw karty z najniższego rzędu (nasza ziemska egzystencja), potem z wyższego (nasze pragnienia). Gdy nadal jesteśmy przekonani, że powinniśmy zaczerpnąć ze źródła mądrości, odkrywamy karty z boków piramidy (ofiara dla bogini), a następnie dwie karty z rzędu drugiego (lustro świadomości i podświadomości). Ta kolejność to symboliczna droga wędrowca, który staje u wrót świątyni i prosi, bu go wpuszczono. Ale nie każdy zawsze jest godny tego zaszczytu, dlatego dokładnie przeanalizujmy rozkład, zanim poprosimy ostatecznie o radę. Prośbę symbolizuje odkrycie karty na szczycie piramidy.

Schemat rozkładu „Piramida Fibonacciego”

Tasujemy karty i losujemy 13.  Układamy według poniższego schematu. Na rysunku duże liczby na kartach oznaczają kolejność układania, zaś mniejsze na strzałkach to kolejność odwracania kart.

Medytowanie kolejnych kroków

Misterium liczby 1 – symbolicznie odpowiada karcie Mag

Karta na szczycie piramidy (nr 1) to wola Bogini. Symbolizuje pierwszą liczbę w ciągu, bo jako dawczyni życia, ona pierwsza była na Ziemi i to ona stworzyła życie. Odkrywamy ją na końcu, dopiero po przemedytowaniu innych kart. Jeśli pojawią się tam Kochankowie, wiemy, że ześle nam wkrótce decyzję najlepszą z możliwych i zadziałamy zgodnie z boską wolą. Ale jeśli znajdziemy tam jakąkolwiek inną kartę z Arkanów Wielkich to znak, że bogini nas przyjęła i chce udzielić rady, którą symbolizuje karta. Jeśli w tym miejscu pojawił się jeden z Arkanów Mniejszych, oznacza to, że nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytanie. Nie martwmy się jednak. Karta na szczycie piramidy pokaże nam, czego jeszcze nam brak i nad czym należy pracować, by móc kiedyś wrócić do świątyni.

Misterium liczby 2 – symbolicznie odpowiada karcie Kapłanka

Karty w drugim rzędzie od góry to nasz wewnętrzny spór między tym, co w nas świadome i nieświadome. Po lewej stronie mamy kartę naszej nieświadomości (nr 2), zaś po prawej świadomości (nr 3). Nasze wewnętrzne przekonania niepoparte doświadczeniem, a jedynie będące przeczuciami, nie zawsze idą w parze z tym, co widoczne, jasne i nieskomplikowane. W tym rzędzie odkryjemy, czy nasza intuicja idzie w parze z rozumem, czy z nim walczy. Która część naszej jaźni jest silniejsza, która zwycięży, której powinniśmy się trzymać – o tym właśnie opowiedzą karty w rzędzie drugim. Te karty symbolizują również kolumny na arkanie Kapłanka. Za nimi jest zasłona, za którą albo przejdziemy, albo się przed nią zatrzymamy. By przejść, musimy wiedzieć, czy nasza świadomość jest zharmonizowana z nieświadomością.

Misterium liczby 3 – symbolicznie odpowiada karcie Cesarzowa

Liczbę trzy symbolizuje trzeci rząd w piramidzie. Karta środkowa w tym rzędzie (nr 4) mówi o tym, co staramy się osiągnąć. Karty sąsiednie stanowią drogowskaz do osiągnięcia naszych celów. Karta po lewej stronie (nr 5) mówi o wartościach duchowych, zaś ta po prawej (nr 6) pokazuje wartości materialne. To wszystko dostaliśmy, kiedy pojawiliśmy się na tym świecie i możemy dowolnie z tych dóbr korzystać, zgodnie z przesłaniem karty Cesarzowa.

Misterium liczby 5 – symbolicznie odpowiada karcie Papież

Karty w najniższym rzędzie piramidy pokazują nam nasze środowisko. Ludzi, wokół których egzystujemy, i czasy, w jakich przyszło nam żyć.

Karta środkowa (nr 7) pokazuje, jak czujemy się tu i teraz, czy znajdujemy się w dobrym miejscu i w dobrym czasie, czy warunki zewnętrzne pozwalają się nam rozwijać.

Karty sąsiednie mówią o ludziach mających na nas bezpośredni wpływ. Ta z lewej strony (nr 8) to ludzie, których nie znamy tak, jak powinniśmy, nie chcemy ich poznać i nie zamierzamy zrozumieć ich motywów działań. Tych ludzi odbieramy czasem negatywnie, a czasem po prostu ich ignorujemy. Zadajmy sobie pytanie, czy ich odmienność w jakiś sposób nas rani, czy po prostu się jej boimy i nie chcemy zrozumieć.

Karta po prawej stronie (nr 9) to ci, z których czerpiemy inspirację. Ale czy na pewno jest to dla nas odpowiednie? Czy ta karta nie pokaże, że kogoś po prostu wykorzystujemy? To są ludzie, których kochamy, i oni nas kochają. Potrafią się z nami wszystkim dzielić. Przy tych kartach powinniśmy się zastanowić nad równowagą między dawaniem i braniem. Pokaże nam to porównanie kart nr 8 i 9.

Zewnętrzne karty w tym rzędzie wskazują na wydarzenia i zjawiska szersze. Karta z lewej strony (nr 10) opowie, na co nie mamy wpływu, ale co nas kształtuje. To nasza rodzina, tradycja, kultura, wewnętrzny kodeks moralny – zjawiska symbolizowane przez kartę Papież. To również nasze poczucie jedności z innymi, takie jak ojczyzna czy wspólny język. To czasy, w jakich się narodziliśmy i ich wpływ na nasze widzenie świata. Karta dziesiąta mówi też o tym, co odziedziczyliśmy po przodkach.

Karta z prawej strony (nr 11) to jest nasz udział w „tu i teraz”. Co możemy wnieść do naszej kultury i zwyczajów rodzinnych lub środowiskowych. Co możemy dać z siebie w sposób świadomy i wiemy, że jest to dla nas i dla otoczenia dobre. Ta karta pokazuje, o co warto kopię kruszyć, nawet gdy sądzimy, że jesteśmy na słabej pozycji. To są wartości, o które trzeba się zatroszczyć, bo dziś rodzi się nowe jutro i możemy mieć w nim udział, by nasi spadkobiercy coś od nas dostali po naszym odejściu. Nawet gdy nie mamy dzieci, zawsze coś po sobie zostawiamy. Niech to będzie coś wartościowego.

Spójrzmy, czy karty nr 10 i 11 pokazują współpracę, czy raczej wysyłają nas na wojnę o lepsze jutro. Jeśli nastawiamy się na walkę, to jest to na pewno część planu, jaki bogini ma wobec nas.

Misterium liczby 8 – symbolicznie odpowiada karcie Moc

Osiem to suma kart z dwóch ostatnich rzędów piramidy. Przeanalizujmy je jeszcze raz, bo to koniec wędrówki materialnej, za moment wejdziemy w świat ducha. Karty 5–11 pokażą nam wszystkie aspekty naszej ziemskiej egzystencji i odpowiedzą na pytanie, czy jest w nas moc. Dokładnie przyjrzyjmy się tym arkanom, by wiedzieć czy się odważymy przekroczyć próg mistycznego sanktuarium. Czy zostaniemy przyjęci i bogini obdarzy nas łaską, czy drzwi zatrzasną się nam przed nosem? W tych właśnie rzędach może się okazać, że tak naprawdę nasze problemy są chwilowe i sami potrafimy je rozwiązać, jeśli tylko odważymy się spojrzeć na siebie z dystansu, a może nawet z odrobiną ironii. To ostatni moment, by się wycofać. Od ostatecznego etapu dzieli nas niewiele. Musimy jeszcze tylko w następnym kroku złożyć dary bogini i czekać w napięciu, czy zechce się z nami podzielić swoją mądrością.

Misterium liczby 13 – symbolicznie odpowiada karcie Śmierć

Karty z boków piramidy to ostatnie kroki. Jeśli je wykonamy, nic już nie będzie takie, jak wcześniej. Śmierć zabiera stare życie, ale daje też nowe. Trzynaście to liczba kart w całym rozkładzie. Wiemy, że w każdej mitologii bogowie żądają ofiar zanim podzielą się mądrością, tutaj musimy złożyć ofiarę o podwójnej wartości: emocjonalnej – symbolizuje ją karta po lewej stronie piramidy (nr 12) zaś ta po prawej – wartości materialne (nr 13) . Czego trzeba się pozbyć, by z czystym sercem ukłonić się Pramatce – pokażą nam właśnie te karty. Ta ostatnia próba – niewątpliwie najtrudniejsza – być może odwiedzie nas od zapukania do wrót świątyni. Czy jesteśmy gotowi oddać to, o co prosi nasza bogini? Jeśli nie – wróćmy innym razem i pokonajmy ścieżkę od nowa. Być może nie był to odpowiedni czas. Jeśli natomiast możemy złożyć ofiary, których domaga się wewnętrzna bogini, stańmy przed jej obliczem i wysłuchajmy, co ma nam do powiedzenia.

Advertisements

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: