Księżyce w synastrii

zodiak copy

Niedawno na moim forum jedna z użytkowniczek poruszyła temat synastrycznego porównania Księżyców, w apekcie z Raka do Wodnika. Co miałam na ten temat do powiedzenia napisałam tam, ale zainspirowało mnie to do notki na temat Księżyców w porównaniu dwóch kosmogramów.

Bo co to jest Księżyc? Księżyc to jest miejsce, w którym przyjmujemy coś od świata w sposób nieuświadomiony. To coś co mamy od zawsze, co wyssaliśmy z mlekiem matki, co hodujemy w sobie często wbrew rozumowi. To rzeczy, których nie rozważamy rozumowo. Gdy mówimy „tak właśnie myślę” – używamy Merkurego i Słońca. Gdy mówimy „tak czuję”, albo „robię to bo tak”, wtedy mamy do czynienia z Księżycem.

Księżyc w horoskopie to taka psychiczna gąbka. Zasysamy nią nie tylko emocje, ale też i zachowania i wyciekają one z nas w sposób niekontrolowany.

Przy porównaniu partnerskim analizę zaczynamy od porównania Słońca i Księżyca. Jest zasada, że aspekt Księżyca mężczyzny ze Słońcem partnerki jest najbardziej wskazującym na mocny związek. Nieważne czy jest to koniunkcja, kwadratura, opozycja czy trygon albo seksyl: jest aspekt – jest związek.

No dobrze, a co z porównaniem samych Księżyców? Czy mówi nam o istnieniu związku? Moim zdaniem nie o samym istnieniu, raczej o jego jakości. Jakości wynikającej z umiejętności przystosowania się do nowej sytuacji. Bo wejście w związek jest nową sytuacją, a dla Księżyca momentem bardzo stresującym. Dlaczego?

Tam gdzie mamy Księżyc, tam chcemy czuć się bezpiecznie. Chcemy się opiekować i być obiektem opieki. Poczucie bezpieczeństwa w dużej mierze zależy od znajomości terenu, po którym człowiek się porusza (no proszę, takie mądrości wyniosłam z oglądania seriali kryminalnych :P). Gdy zaczynamy się z kimś spotykać Księżyc zaczyna chłonąć nową sytuację na bezpiecznym – neutralnym gruncie. Prawdziwe problemy zaczynają się gdy decydujemy się zamieszkać z obiektem naszych uczuć. Nowy dom pary to potencjalne miejsce do zbudowania nowego poczucia bezpieczeństwa. Gąbka przestaje chłonąć, zaczyna wyciekać i zostawiać mokre plamy w każdym punkcie nowego domu. Zaczyna się więc problem z pomoczeniem miejsc, które zaznacza partner. Dlatego każda para we wspólnym domu ma swoje osobne terytoria, bo Księżyc to również „moje i tylko moje”.

Teoretycznie najfajniej jest gdy Księżyce są w synastrycznej koniunkcji. Tylko teoretycznie, bo gdy przychodzi trudny tranzyt,  każde z partnerów będzie odczuwał problemy tak samo, ale zajmie się ochroną własnych terytoriów.  Czyli wpadniemy w pułapkę razem ale osobno.

Przy kwadraturze mamy wyraźny konflikt. Wszystko jest nie tak jak trzeba. Ale ludzie rozsądnie budujący swój związek zauważą to na czas i wygenerują dozę tolerancji potrzebną respektu dla terytorium partnera. To taki układ, gdy para się kocha bardzo mocno, ale wolą w domu spędzać czas na innych zajęciach: mama grzebie w ogródku, tata majsterkuje w garażu i nie wchodzą sobie w drogę. Stąd moja teza, że przy kwadraturze Księżyców konieczny jest duży dom, albo… dwa domy.

Opozycja jest najbardziej intensywnym aspektem. Mamy tu najwięcej możliwości konfliktów, ale też najwięcej okazji, by je załagodzić. Bo czym jest opozycja? To odległość od Barana do Wagi, z domu I do domu VII – widzimy partnera w pełnej krasie, całą postać, trudno się ukryć. Mamy partnera jak na tarczy strzelniczej i możemy wybrać czy rzucimy w niego  śmietankowym tortem czy kamieniem. Przy opozycji Księżyców czujemy się najbardziej obnażeni, ale też partnera postrzegamy tak samo. Konfrontacje emocjonalne są nieuniknione. Rada dla posiadaczy opozycji w synastrii? Konfrontacje nie musza służyć wyłonieniu zwycięzcy, wystarczy że wyciągniecie wnioski z nich. Wtedy będziecie zwycięzcami absolutnymi.

Kwinkunks moim zdaniem jest najtrudniejszym aspektem. Coś nie gra, ale nie ma tak jak przy kwadraturze jasności sytuacji. Niby wiemy że dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Zatem najwygodniej jest udać, że nic się nie dzieje, przyzwyczaić się do niewygodnej sytuacji, bo przecież partnera kochamy. Tyle, że ten kochany partner wykona czasem jakiś wyskok, którego nie damy rady zignorować. My też zagrażamy partnerowi tym samym. Tutaj potrzeba bardzo dużej dozy tolerancji.

Trygon jest w zasadzie najprzyjemniejszym aspektem, ale tylko dla tych, których kręci nuda. Tam nie dzieje się zbyt wiele. Jeśli zatem ktoś ma Słońce w bardziej wyskokowym znaku, nudny połączenie Księżyca może zacząć uwierać. No bo ile ciastek można zjeść na deser?

Ciekawie plasuje się tu sekstyl. Niby podobnie, ale jednak inaczej. Konflikty łatwo załagodzić, łatwo się dogadać.

Reklamy

komentarze 2 to “Księżyce w synastrii”

  1. Beani Says:

    Witam,
    Mam pytanie odnośnie aspekt Księżyc-Słońce w synastrii. A co jeśli jest odwrotnie? Księżyc kobiety i Słońce mężczyzny…np w trygonie? Wtedy związek zaistnieje tylko nie jest mocny? Jak to wtedy jest?
    Pozdrawiam 🙂

  2. Hollie Says:

    I tend not to comment, however I read a lot of comments on this page Księżyce w synastrii | Blog
    Anahelli. I actually do have a few questions for you if you do not
    mind. Is it just me or do some of the comments look like
    they are left by brain dead folks? 😛 And, if you are posting at
    other social sites, I’d like to keep up with everything fresh you have to post. Would you post a list of all of all your social networking pages like your Facebook page, twitter feed, or linkedin profile?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: